Tag: horror

Książki

A miało być tak strasznie, czyli jak rozczarował mnie „Dom śmierci” Deana Koontza

dom śmierci

Macie czasem ochotę trochę się przestraszyć? Ja tak, ale tylko odrobinę. Pod tym względem zdecydowanie wolę książki – straszne seriale oglądam jedynie, gdy swoim ramieniem ochrania mnie chłopak, a filmów nie oglądam w ogóle. Twórczości Deana Koontza nie miałam okazji poznać wcześniej, ale napis na dole okładki, obiecujący, że: „To nie jest historia o duchach. To coś znacznie bardziej przerażającego…”, sprawił, że bez wahania kupiłam „Dom śmierci”. Cóż, z perspektywy czasu wydaje mi się, że nie jest to odpowiedni tytuł do rozpoczęcia przygody z tym autorem.

Książki

Opętany gangster, czyli „Grzesznik” i jego przedpremierowa recenzja

grzesznik

Gdy zaczynałam czytać „Gałęziste” (kto jeszcze nie czytał recenzji, zapraszam – klik klik) nie wiedziałam jeszcze, że przepadnę. Utonę. Zgubię się w lesie i nigdy z niego nie wyjdę, czekając na nową książkę autora tej niezwykłej powieści grozy. Miałam szczęście, bo dane mi było recenzować „Gałęziste” w momencie, gdy wielkimi krokami zbliżała się premiera nowej powieści pt. „Grzesznik”. Już 7 sierpnia będzie dostępna w sprzedaży, a tymczasem zapraszam Was do lektury recenzji, która (mam nadzieję) rozwieje Wasze wątpliwości.

Książki

„Gałęziste” – polska powieść grozy na baśniowych ziemiach Suwalszczyzny

gałęziste

Napisanie dobrego horroru to sztuka, która polega na tym, by odpowiednio pobudzić wyobraźnię czytelnika, jednocześnie nie zdradzając od razu wszystkich tajemnic. Uwielbiam, gdy autor daje mojej głowie pole do popisu. Dla mnie nie ma nic bardziej przerażającego niż to, co potrafię sobie wyobrazić na podstawie lekko przerażających sugestii. Nie miałam ostatnio szczęścia do tego typu literatury, więc tym bardziej oczekiwałam, że „Gałęziste” nie zawiedzie mnie pod tym względem. 

Książki

Pierwszy horror w moim życiu. Czy przeżyłam traumę?

trauma

O Grahamie Mastertonie słyszałam wiele. Pamiętam jego powieści z katalogów Świata Książki, które zastępowały nam księgarnie internetowe, gdy byłam jeszcze dzieckiem. Nigdy nie lubiłam się bać, a opisy tych książek nieco mnie przerażały. Nie znoszę oglądać horrorów i brzydzą mnie drastyczne sceny – do tego stopnia, że gdy razem z moim mężczyzną oglądamy popularny obecnie serial „Taboo”, regularnie odwracam wzrok od ekranu. Z książkami jednak jest inaczej. Mimo, że potrafię wyobrazić sobie zdarzenia w nich opisane, nie boję się tego tak bardzo, jak filmów. Gdy zobaczyłam na półce kieszonkową wersję „Traumy”, która kosztowała 10 zł, bez wahania włożyłam ją do koszyka.