Tag: recenzja

Książki

“To miała być historia drogi, a wydarzyło się dużo więcej”

zrób mi jakąś krzywdę

Po raz pierwszy sięgnęłam po tę książkę kilka lat temu – byłam wtedy (chyba) na drugim roku studiów i miałam słabość do rzeczy infantylnie pięknych. I chyba dlatego zakochałam się wtedy w “Zrób mi jakąś krzywdę” i po kilku latach przeczytałam wszystkie książki Żulczyka. I myślę sobie, że gdybym nie sięgnęła kiedyś po tę książkę, nie byłabym teraz tym, kim jestem. Nie potrafię pisać o niej z zachowaniem choćby minimalnego obiektywizmu przez wzgląd na sentyment, którym ją darzę.

Książki

Trylogia mgły #1 – “Książę mgły”

książę mgły

Po zakończeniu przygody z Cmentarzem Zapomnianych Książek, tęskniłam za magią Zafóna na tyle, by spróbować sięgnąć po inne jego książki. Tym razem padło na Trylogię Mgły, która jest dedykowana raczej młodzieży, niż dorosłym czytelnikom, choć sam autor pisze we wstępie do pierwszego tomu – „Księcia mgły”, że chciał stworzyć książkę, po którą z przyjemnością sięgnęliby czytelnicy w każdym wieku.

Książki

Świat Dysku #5 – “Czarodzicielstwo”

czarodzicielstwo

Nie mogłam się doczekać powrotu Rincewinda, więc z ogromną ekscytacją sięgnęłam po „Czarodzicielstwo”. Tęskniłam za Bagażem i życiowy nierozgarnięciem najbardziej nieudanego czarodzieja na Dysku. Prozę Pratchetta zawsze trudno mi ocenić, ale w tym wypadku po raz pierwszy miałam dość mieszane uczucia.

Książki

Jesienne grzybobranie, czyli powrót Poli Styx

jesień pod muchomorem

Pola Styx zadebiutowała dwa lata temu “Powieścią (anty)feministyczną z mięsem w tle”. Było antyfeministycznie, antyszowinistycznie i mocno satyrycznie, a przy tym mogliśmy przyjrzeć się otaczającej nas rzeczywistości w krzywym zwierciadle. Dziś na warsztat biorę kontynuację tej powieści, czyli “Jesień pod muchomorem” – nie martwcie się jednak, nikt nie umrze otruty zupą z muchomorów, choć niektórzy mogą mieć problem z zatrzymaniem swych morderczych zapędów.

Książki

Filary ziemi #3 – “Słup ognia”

słup ognia

Bardzo bałam się sięgnąć po ostatnią część średniowiecznej trylogii Folletta, bo nie chciałam rozstawać się ze wspaniałym fabularnym światem, stworzonym przez jednego z moich ulubionych pisarzy. Zwyciężyła jednak ciekawość, zwłaszcza, że miałam nadzieję, że będzie to nie tylko świetna powieść historyczna, ale także książka z gatunku, w którym Follett czuje się najlepiej – powieść szpiegowska.

Książki

Świat Dysku #4 – “Mort”

mort

Śmierć ma dość. Powiedzmy sobie szczerze, jak długo można pracować w elastycznych godzinach i być dostępnym przez całą dobę siedem dni w tygodniu? Człowiek (albo Śmierć) chciałby sobie odpocząć, a tu kolejne zlecenie. Na dłuższą metę nie da się tak żyć. Śmierć postanawia więc zrobić sobie wakacje. Jest tylko jedna droga, by tego dokonać – Śmierć musi znaleźć sobie terminatora.

Książki

Siedem sióstr #1 – “Siedem sióstr”

siedem sióstr

“Siedem sióstr” Lucindy Riley to pierwsza z siedmiu książek z cyklu o tym samym tytule. Ich wspólnym mianownikiem jest Pa Salt – bogaty mężczyzna, który z wielu podróży przywoził do swojego domu w Genewie dziewczynki, które adoptował. Każdej z nich nadał imię jednej z gwiazd, należących do konstelacji Siedmiu Sióstr (czyli Plejad). Stąd też pochodzi imię, która nadały mu jego córki – Pa Salt to niedokładny akronim słowa Atlas – imię to nosił ojciec mitologicznych Siedmiu Sióstr. Pa Salt stał się ojcem dla sześciu dziewczynek, a o siódmej zwykł mówić, że jest ich zaginioną siostrą. Po śmierci zostawił każdej z nich materialną wskazówkę i współrzędne, które mają je doprowadzić do odkrycia prawdy o swoim pochodzeniu. Na cykl składać się będzie siedem książek, w każdej poznamy historię jednej z sióstr.

Książki

“Marino, zabrałaś ze sobą wszystkie odpowiedzi…”

marina

Pomimo lekkiego niedosytu, spowodowanego zwłaszcza trzecią częścią Cmentarza Zapomnianych Książek, kontynuuję swoją przygodę z powieściami Zafóna. Tym razem siegnęłam po jedną z jego pierwszych książek. “Marina”, bo o niej mowa, to powieść, którą sam autor darzy największym sentymentem spośród wszystkich, które napisał. Z założenia miała być książką uniwersalną, przeznaczoną zarówno dla młodszych, jak i starszych czytelników.

Książki

Stephen King #1 – “Carrie”

carrie

Długo zabierałam się do różnych książek Stephena Kinga, ostatecznie przeczytałam tylko dwie – “Misery” i “Joyland”. Tym razem postanowiłam podejść do tematu metodycznie i postawić na chronologię. Mam w planach przeczytanie wszystkich powieści i opowiadań, które wydał zarówno pod własnym nazwiskiem, jak i pod pseudonimem. 

Książki

Współczesny Raj zaprasza na zakupy

raj

Sięgając po “Raj”, nie wiedziałam do końca, czego się spodziewać. Martę Guzowską znałam z jej ostatniego archeologicznego kryminału, który przypał mi do gustu nie tylko ze względu na otoczkę związaną z pracami wykopaliskowymi, ale także głównego bohatera – osobę niewidomą. Z tego, co wiem, autorka do tej pory specjalizowała się właśnie w tego typu powieściach (sama jest z wykształcenia archeologiem), a “Raj” to jej pierwsza książka, w której taki wątek został całkowicie pominięty.