Książki

[PRZEDPREMIEROWO] “Adwokat diabła” Andrew Neidermana

adwokat diabła

“Adwokat diabła” to historia, którą znacie pewnie z popularnej filmowej adaptacji z Alem Pacino. Dzięki Wydawnictwu Vesper polscy czytelnicy już wkrótce będą mieli okazję zapoznać się z książkowym pierwowzorem. Ja z kolei nie widziałam filmu, bo zdecydowanie lepiej czyta mi się horrory niż ogląda je na ekranie.

Głównym bohaterem powieści jest Kevin Taylor – tytułowy adwokat diabła, który wraz ze swoją żoną wiedzie spokojne życie z dala od zgiełku wielkiego miasta. Pracuje w dość konserwatywnej firmie prawniczej i, ponieważ akcja rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych, liczy na to, że wkrótce zostanie pełnoprawnym partnerem. Wszystko zmienia się po ostatniej prowadzonej przez niego sprawie, gdy udaje mu się doprowadzić do uniewinnienia nauczycielki oskarżonej o pedofilię. Jego dotychczasowy pracodawca sugeruje, że lepiej byłoby, gdyby Kevin znalazł inną pracę, gdyż jego ostatnia sprawa wyraźnie kontrastuje z profilem firmy. Szczęśliwym trafem zatrudnieniem adwokata jest zainteresowana kancelaria John Milton i Wspólnicy, z siedzibą w samym centrum Nowego Jorku. Kevin, pomimo początkowych obiekcji żony, postanawia przystać na współpracę z panem Miltonem, co wiąże się ze zmianą prowadzonego przez państwa Taylor stylu życia – zamieszkują w pięknym apartamencie w środku miasta, ich sąsiadami są koledzy Kevina z pracy, prowadzą luksusowe życie, o którym do tej pory mogli jedynie śnić. Kevin nie wie jednak o tym, że pan Milton nie jest tym, kim się wydaje.

Neiderman wziął na warsztat motyw, który już wielokrotnie był wykorzystywany w wybitnych dziełach światowej literatury (wystarczy wspomnieć chociażby “Fausta” Goethego czy “Mistrza i Małgorzatę” Bułhakowa). Z tego powodu postawił przed sobą trudne zadanie – z jednej strony diabeł to jedno z najstarszych źródeł ludzkiego lęku, z drugiej zaś jest to jeden z najbardziej wyeksploatowanych motywów w historii literatury.

“Adwokat diabła” to powieść napisana surowym językiem, w której akcja nie tylko nie pędzi, ale momentami wręcz zatrzymuje się w miejscu. Jest to o tyle ciekawe, że od tej książki trudno się oderwać, pomimo tego, że tak właściwie nie dzieje się w niej nic spektakularnego. Sztuką jest napisać powieść w takim tonie i jednocześnie sprawić, by zafascynowała czytelnika.

Uniwersalny motyw pozwala na ukazanie uniwersalnych prawd dotyczących stylu życia współczesnych ludzi i koncentracji na dobrach doczesnych. Widzimy w tej powieści adwokata, który zgodnie z etyką swojego zawodu broni oskarżonej o pedofilię tak, by obrona ta była jak najbardziej skuteczna. Z tej perspektywy wykonywany przez Kevina zawód wydaje się niezwykle trudny – zgodnie z zasadami demokracji każdy ma prawo do pomocy prawnej i względy moralne nie mogą być przyczyną odmowy udzielenia takiej pomocy. W tym wypadku mam jednak do czynienia z adwokatem, który zaczyna się gubić, czego konsekwencją jest posunięcie się do nie do końca czystych metod na sali rozpraw. Od tego też zaczyna się jego powolny upadek.

“Adwokat diabła” zachwycił mnie przede wszystkim swoją nieoczywistością – nie jest to książka, po przeczytaniu której miałabym problemy z zaśnięciem, ale jest w niej coś, co przykuwa uwagę. Atmosfera w niej powoli robi się coraz gęstsza i choć trudno się oprzeć wrażeniu, że dzieje się coś złego, tak naprawdę do samego końca nie wiemy, czy wszystko to wydarzyło się naprawdę, czy też są to urojenia Kevina, który wpadł w psychozę, bo nie mógł sobie poradzić z wyrzutami sumienia, które męczyły go od czasu wątpliwej moralnie rozprawy.

W powieści znaleźć można wiele nawiązań literackich – wystarczy wspomnieć o nazwisku właściciela kancelarii Johna Miltona, którego imiennik jest autorem słynnego “Raju utraconego”. Po wszystkich tych nawiązaniach oprowadza czytelnika Wiesław Kot, który w swoim posłowiu opowiada również o filmowej adaptacji książki.

Klimat tej powieści zapada w pamięć i z pewnością spodoba się ona tym, którzy lubią ambitną literaturę grozy. Sięgnąć po nią powinni również ci, którzy mieli już okazję zapoznać się z filmem Taylora Hackforda.

Na koniec muszę wspomnieć jeszcze o okładce, która przykuwa wzrok i o której trudno zapomnieć. Brawa dla Krzysztofa Wrońskiego, który jest autorem nie tylko projektu okładki, ale także niesamowitych ilustracji znajdujących się w środku książki.

 

Premiera już 17 lipca.

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Vesper.