Kryminał, Książki, Morgan Dane

Morgan Dane #1 – „Proś o wybaczenie”

proś o wybaczenie

Jeśli chodzi o literaturę czysto rozrywkową, zdecydowanie najlepiej czyta mi się kryminały i thrillery – po romanse sięgam bardzo rzadko, a powieści sensacyjne wymagają ode mnie skupienia, przez co też sięgam po nie jedynie od czasu do czasu. Ostatnimi czasy kryminałów na moich półkach jest więc całkiem sporo. Dziś opowiem Wam o powieści „Proś o wybaczenie” – pierwszym tomie cyklu poświęconego Morgan Dane, pani prokurator po przejściach.Morgan dwa lata wcześniej straciła męża, który pełnił służbę wojskową w Iraku. Wraz z dziadkiem i trójką dzieci próbuje na nowo ułożyć sobie życie. Gdy wydaje się, że wszystko zaczyna powoli wkraczać na właściwe tory, małym miasteczkiem, w którym mieszka, wstrząsa tragedia. Ktoś bestialsko morduje Tessę, która opiekowała się córeczkami Morgan. Podejrzenie (a przy okazji wyrok ze strony społeczności) od razu pada na chłopaka Tessy, przeciw któremu świadczą dowody. Morgan nie wierzy jednak w jego winę i postanawia przeprowadzić własne śledztwo. Wspiera ją w tym jej przyjaciel Lance – były policjant i prywatny detektyw, który chciałby zostać kimś więcej niż tylko jej przyjacielem.

Jeśli oczekujecie wielu zwrotów akcji i niesamowitego tempa, to czeka Was rozczarowanie, bo „Proś o wybaczenie” jest raczej połączeniem powieści obyczajowej i kryminału. Fabuła jest logiczna i spójna, ale z pewnością nie trzyma w napięciu tak, jak typowe powieści kryminalne. Jest to jednak zarazem niezwykle przyjemna lektura – bardzo dobrze mi się ją czytało, a głównych bohaterów polubiłam już od pierwszych stron.

Zarówno Morgan, jak i Lance są osobami po przejściach i bardzo interesujące było dla mnie obserwowanie ich powolnej przemiany i stopniowego otwierania się. Ich hipotetyczny romans był co prawda ciut przewidywalny, ale podobało mi się to, że są ludźmi z krwi i kości, których nadal ścigają demony z przeszłości i których życie dalekie jest od ideału.

Bardzo ciekawe były nieliczne fragmenty, w których narrację przejmował morderca Tessy – żałuję, że nie było ich więcej. Autorka nie rozwinęła zbyt mocno jego profilu psychologicznego. Szkoda, bo biorąc pod uwagę kierujące nim motywy, wydawał się ciekawą postacią, a jego szerszy portret z pewnością pozytywnie wpłynąłby na fabułę.

Tym, co zdecydowanie podobało mi się najbardziej, było ukazanie społeczności małego miasteczka, która w kilka sekund jest w stanie wydać wyrok, nawet gdy człowiek jest zaledwie oskarżony i nie został jeszcze skazany prawomocnym wyrokiem. Jest to tym bardziej przykre, że opis fabuły tej powieści jednoznacznie sugeruje nam, że Nick (chłopak Tessy) jest niewinny – jego rodziny nie stać na kaucję, więc młody mężczyzna musi spędzać czas w więzieniu, gdzie jego towarzyszami są jedynie przestępcy, którzy chętnie sami wymierzyliby mu sprawiedliwość za to, że został oskarżony o gwałt i morderstwo. Przez to, że autorka ukazuje nam Nicka w tak trudnych warunkach, tym bardziej kibicujemy Morgan w jej śledztwie. Ten zabieg uważam zatem za bardzo udany.

Myślę, że „Proś o wybaczenie” to idealna lektura dla tych, którzy chcą na chwilę oderwać się od codzienności, nie jest bowiem zbyt angażująca. Zdecydowanie nie pozostaje w pamięci na długo, ale wydaje się całkiem udanym początkiem ciekawej serii. Zaangażowałam się w losy Morgan i Lance’a i nie mogę się doczekać kontynuacji ich kryminalnych przygód. Mam nadzieję, że w kolejnych powieściach spod pióra Melindy Leigh odnajdę jeszcze więcej mroku i niepokoju, a wątki kryminalne będą bardziej rozbudowane.

 

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio.