Miesiąc: Marzec 2017

Nie na temat

Kim chciałam zostać, gdy dorosnę? O marzeniach z dzieciństwa i życiu, które je zweryfikowało

psychologia

Pamiętam, że gdy pierwszy raz „na poważnie” zastanawiałam się nad tym, kim chcę być, gdy dorosnę (a miałam wówczas chyba siedem lat), mówiłam wszystkim, że będę ornitologiem albo pilotem wycieczek zagranicznych. Nie pytajcie, dlaczego wpadłam akurat na takie pomysły, sama do tej pory wspominam to z lekkim rozbawieniem. Potem, gdy byłam starsza, wpadłam na inny genialny pomysł, który zaważył na całym moim życiu. W tym wypadku również nie wiem, jak to się stało, ale wymyśliłam sobie, że jeśli chodzi o studia, w grę wchodzi tylko psychologia i koniec. Nie rozważałam nawet innych możliwości.

Książki

O wolności, która umarła i prawdzie, która została zanegowana

zbiegli naziści

Wstyd się przyznać, ale książkę, o której dziś będzie mowa, dostałam w prezencie od najlepszego mężczyzny pod słońcem na moje dwudzieste trzecie urodziny, czyli mniej więcej półtora roku temu. Od tego momentu czytałam ją raz na jakiś czas, ale nigdy nie mogłam skończyć. Nie, wcale nie dlatego, że w ogóle mnie nie ciekawiła. Wręcz przeciwnie – od kiedy tylko dowiedziałam się, że została wydana, chciałam ją mieć. Zaczęłam jednak pracę, potem drugą, broniłam pracę magisterską… Nie miałam wiele czasu dla siebie, ilość czytanych przeze mnie książek oscylowała w okolicy okrągłego zera. Wszystko zmieniło się, gdy zrezygnowałam z jednej pracy, dostałam etat i w końcu zaczęłam prowadzić bloga.

Książki

Świat Dysku #1 – „Kolor magii”

kolor magii

Od dawna krążyła mi po głowie dość dziwna myśl. Mianowicie, pomyślałam sobie: „Kochana Agaciu, dawno chyba nie czytałaś żadnego cyklu od deski do deski. Wiesz, tak jak robią to zwyczajni ludzie, którzy czytają najpierw pierwszą książkę z serii, potem drugą, trzecią, czwartą, piątą…”. Kto z Was, drodzy Czytelnicy, miał okazję zapoznać się z moimi poprzednimi tekstami, ten wie, że pod tym względem nie jestem zwyczajnym człowiekiem. Bo niby z jakiej racji ktoś będzie mi narzucał kolejność czytania?! Mam mały rozumek i wolną wolę, z których chętnie korzystać, by zrobić na przekór wszystkim autorom, wydawcom i całemu światu.

Tym razem stwierdziłam, że zrobię na przekór sobie i przeczytam cały cykl od początku do końca, jak Bóg przykazał (ale tylko jeden). Zanim na dobre zaczęłam się zastanawiać, którą serię wybrać (a uwierzcie, gdybym zaczęła wybierać, to nie czytalibyście tego posta teraz, tylko co najmniej za pół roku), z pomocą przyszedł mój mężczyzna,który sprezentował mi „Kolor magii” Pratchetta i „Ostatnie życzenie” Sapkowskiego. Żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony, postanowiłam obie serie czytać tylko i wyłącznie tak, jak należy. Wiedźmin będzie musiał mi wybaczyć, ale póki co czeka na półce na swoją kolej.

Książki

Nie da się cofnąć słów wypowiedzianych przez Nieznajomego

nieznajomy

O Harlanie Cobenie słyszałam już wiele, ale aż do teraz nie miałam okazji sprawdzić, ile wspólnego z rzeczywistością mają pełne zachwytu recenzje jego książek. Zastanawiałam się nad zakupem ostatnio wydanej powieści Cobena, ale ostatecznie wcześniej wpadł mi w ręce „Nieznajomy”. Jako że jest to pierwsza książka autora, jaką kiedykolwiek przeczytałam, nie mam odniesienia do innych jego powieści. Czy to dobrze, czy źle – nie wiem. Myślę, że w tym przypadku sprawdziłaby się standardowa odpowiedź psychologa: „To zależy”.

Książki

Dlaczego nie lubię Remigiusza Mroza? O „Behawioryście” i „Enklawie” słów kilka

remigiusz mróz

Do polskich twórców mam bardzo ograniczone zaufanie. Muzyki słucham niezbyt często, po książki też sięgam rzadko, mam kilku ulubionych artystów i pisarzy, którym jestem wierna. Od kiedy założyłam bloga i zaczęłam śledzić innych blogerów książkowych w mediach społecznościowych, zauważyłam, że wielką popularnością cieszy się Remigiusz Mróz. Miałam wrażenie, że informacje o nim są dosłownie wszędzie. Postanowiłam przekonać się, czy rzeczywiście ilość zachwytów nad jego powieściami jest wprost proporcjonalna do ich jakości, biorąc pod uwagę też częstotliwość ich wydawania. Na warsztat wzięłam dwie książki – kryminał pt. „Behawiorysta” oraz „Enklawę”, która została wydana pod pseudonimem Ove Løgmansbø.

Książki

Z psiego punktu widzenia

był sobie pies

Pamiętam doskonale dzień, gdy sąsiad pokazał mi i babci pieska, którego mama oszczeniła się u naszego sąsiada, a potem wpadła pod samochód. Tego samego dnia przy obiedzie mama przekonywała tatę, żebyśmy przygarnęli tego szczeniaczka. Przez tydzień myśleliśmy, że to chłopczyk, dopóki ktoś ze znajomych nie wyprowadził nas z błędu. Kajtek został więc Miką. Spędziła ze mną całe dzieciństwo, pocieszała mnie, gdy byłam chora, tęskniła za każdym razem, gdy wyjeżdżałam na kolonie i wykonywała dziki taniec radości, gdy wracałam. Była najlepszym psem na świecie i nadal zdarza mi się za nią tęsknić. W naszym domu pojawiły się potem inne pieski, bo nie potrafiliśmy wyobrazić sobie ogrodu bez zwierząt. Ten sam sentyment kierował mną, gdy kupowałam powieść pt. „Był sobie pies”.

Książki

O człowieku, który widział wszystko w Holokauście

Beatrycze i Wergili

Najpierw chyba zobaczyłam okładkę w piaskowym kolorze, która wyróżniała się na tle czarnych książek, leżących w koszyku z tanimi książkami w jednym ze znanych hipermarketów. Chwilę później zaintrygował mnie tytuł, nawiązujący do „Boskiej Komedii” Dantego. A gdy przeczytałam opis, wiedziałam, że muszę mieć tę książkę. Holokaust jest bowiem tematem, który od kilku lat staram się systematycznie zgłębiać. Zazwyczaj wybieram opracowania historyczne, dzięki którym zdobywam wiedzę. Myślę sobie wówczas, że robię to ze względu na pamięć, która tak bardzo potrzebna jest milionom ludzi, którzy zginęli tylko ze względu na swoje korzenie. Czasem jednak brakuje mi w tym czytaniu zwykłego ludzkiego poruszenia aż do głębi. Miałam nadzieję, że „Beatrycze i Wergili” – alegoryczna opowieść o Holokauście, jak opisuje książkę wydawca, da mi to, czego tak bardzo mi brakowało.