Tag: Ken Follett

Książki

“Kryptonim KAWKI”, czyli dziewuchy górą!

kryptonim kawki

Po książki Folletta zawsze sięgam z ogromną przyjemnością, bez względu na to, czy jest to powieść historyczna, szpiegowska, czy może thriller wojenny. “Kryptonim KAWKI” to historia niezwykła, poświęcona brytyjskiej misji, której celem było zniszczenie jednego z ważniejszych niemieckich ośrodków łączności na terenie okupowanej Francji. Nie byłoby w niej pewnie nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że grupa partyzantów, biorących udział w akcji, składa się tylko i wyłącznie z kobiet.

Książki

Filary ziemi #1 – “Filary ziemi”

filary ziemi

“Filary ziemi” – pierwsza część epickiej sagi Kena Folletta, mogą przestraszyć czytelnika swoimi rozmiarami. To ponad 800 stron tekstu pisanego dość drobnym drukiem, a sama książka ma też ponadprzeciętną wielkość. Sam autor twierdzi, że to jego najważniejsze dzieło, choć początkowo nikt nie chciał wydać tej powieści. Udało sie dopiero wówczas, gdy thrillery i powieści sensacyjne Folletta trafiły na listy bestsellerów. Ja sama znałam go do tej pory z książek o tematyce szpiegowskiej i choć bez wahania umieściłabym jego nazwisko na liście trzech ulubionych pisarzy, dopiero niedawno udało mi się sięgnąć po tę słynną sagę.

Książki

“Igła” jako powód mojej miłości do książek o szpiegach

igła

Milion razy już pewnie wspominałam, że uwielbiam książki Kena Folletta. “Klucz do Rebeki” i “Trzeci bliźniak” należą do grona moich ulubionych powieści tego autora. Ostatnio czytałam dwie jego nowsze książki: “Zamieć” i “Zabójczą pamięć”. Urlop postanowiłam więc spędzić, czytając jedną ze starszych, można by chyba rzec klasycznych, powieści – “Igłę”. Miesiąc wcześniej przeczytałam kilka stron, ale jak wiadomo, każda książka musi trafić na właściwy moment i wówczas nie był to dobry czas na lekturę powieści szpiegowskiej.

Gdy byłam dzieckiem, mama bardzo polecała mi “Podróż za jeden uśmiech” Adama Bahdaja, którego uwielbiam. Wszystkie jego książki czytałam z zapartym tchem po kilka razy (zwłaszcza “Kapelusz za sto tysięcy” i “Wakacje z duchami”), a przez tę nie byłam w stanie przebrnąć. Przeczytałam ją za drugim razem, z ogromną przyjemnością, ale musiało minąć kilka lat, bym była w stanie po nią sięgnąć. To tyle jeśli chodzi o dygresję, jeśli jesteście ciekawi, czy urlop był odpowiednim czasem na lekturę “Igły”, odpowiedź poznacie w dalszej części posta.

Książki

Przepis na powieść sensacyjną à la Ken Follett

zabójcza pamięć

“Zabójcza pamięć” to historia dosyć oklepana – tak mogliby stwierdzić fani “Tożsamości Bourne’a” Roberta Ludluma. Cóż, ja akurat fanką tej ostatniej powieści nie zostałam, nie udało mi się przebrnąć przez początkowe rozdziały i z żalem odłożyłam ją na półkę, gdzie czeka na swoją drugą szansę. Może otrzyma ją w te wakacje, kto wie? Nie o Robercie Ludlumie jednak będzie dziś mowa, a o jego koledze po fachu, którego książki zbierają do kolekcji moi rodzice.

Tym razem wybrałam powieść, którą mama i tata polecali najbardziej. Nie byłam do końca przekonana (to wszystko wina Ludluma), ale ostatnio mam do czytania bardzo dużo motywacji i nie odkładam książek na półkę, nawet jeśli bardzo mi się nie podobają. Zaryzykowałam, bo przecież bez ryzyka nie ma zabawy. Spakowałam “Zabójczą pamięć” Kena Folletta do torby podróżnej i wróciłam z nią do Warszawy.