Książki

Historia niesfornych szczeniaków

psiego najlepszego

Książki o zwierzętach mają to do siebie, że mogą po nie sięgnąć czytelnicy w każdym wieku. Myślę, że z tego powodu robią one tak wielką furorę w literackim świecie. W. Bruce Cameron, po światowym sukcesie “Był sobie pies”, postanowił napisać kolejną książkę poświęconą przygodom piesków. Tym razem postawił na powieść w klimacie świątecznym, bo co może być lepszego niż połączenie szczeniaków i Bożego Narodzenia?

W odróżnieniu od “Był sobie pies”, narratorem “Psiego najlepszego” jest człowiek. Josh, bo o nim mowa, odkrywa pewnego dnia, że sąsiad podrzucił mu do opieki ciężarną suczkę o imieniu Lucy. Pomimo obaw decyduje się przygarnąć psa. Sytuacja komplikuje się, gdy w jego domu pojawia się pięć szczeniaczków. Z pomocą przychodzi mu wówczas Kerri, która pracuje w lokalnym schronisku. Josh zaczyna przywiązywać się nie tylko do psów, ale także do pomagającej mu dziewczyny.

Historia opisane w tej książce może się wydawać infantylna, może nawet sprawiać wrażenie, jakby nie niosła ze sobą żadnego przesłania. Niektórzy pewnie skłonni byliby stwierdzić, że fabuła była zbyt przesłodzona i naiwna. Jeśli będziemy patrzeć na tę powieść jako na lekturę tylko i wyłącznie dla dorosłych, stwierdzenia te są jak najbardziej zasadne. Spróbujmy jednak spojrzeć na “Psiego najlepszego” jako na książkę dla szerszego grona czytelników, ujrzymy wówczas zupełnie inną perspektywę.

Przede wszystkim jest to powieść pełna niezwykłego ciepła i miłości. Idealnie wpisuje się w świąteczny klimat, nie tylko tytułem. 🙂 To taka bajka dla dorosłych, którą można czytać całą rodziną.

Inny ważny aspekt to przesłanie, które niesie ze sobą ta książka. Pokazuje, jak wiele może zmienić w życiu człowieka miłość do czworonoga. To właśnie relacja człowieka ze zwierzęciem jest w tej powieści wyeksponowana – widzimy, jak pod wpływem posiadania psa, zmienia się Josh, jego nastawienie i jego życie. Pod koniec trudno uwierzyć, że to ten sam człowiek, który na samym początku nie chciał zaopiekować się bezbronną ciężarną Lucy. Powieść pokazuje, jak wiele dobrego może wnieść w nasze życie obecność zwierzaka i jak dzięki niej możemy się stać lepszymi ludźmi.

“Psiego najlepszego” to prosta opowieść i z tego względu zadziała na nasze proste emocje. Wzruszy, rozbawi, zasmuci i zmusi do refleksji dotyczącej tego, jak traktujemy naszych mniejszych braci. Z tego względu jest to idealna lektura do czytania dzieciom – mogą się z niej wiele nauczyć na temat tego, jak powinniśmy traktować zwierzęta.

To, co szczególnie ujęło mnie w powieści Camerona to sposób ukazania różnic w charakterach szczeniaków. Mimo tego, że miały wspólną mamę, widać było różnicę w ich zachowaniu i temperamencie. Być może dla wielu osób jest to oczywiste, ale ja dostrzegłam to dopiero wówczas, gdy w moim domu zamieszkały trzy urocze psiaki – mama i jej dwóch synków. Maluchy są braćmi i mają najprawdopodobniej tego samego tatę, choć trudno mi to jednoznacznie stwierdzić, bo suczka została przez nas przygarnięta. Okazało się wówczas, że maluchy mają zupełnie inne charaktery.
Jeden jest pieszczochem, lubi spać na łóżku przytulony do człowieka, potrafi dopomnieć się o należne mu psie smakołyki i potrafi prowadzić z człowiekiem rozmowę, odpowiadając szczeknięciami. Drugi zaś chodzi swoimi drogami jak kot, potrafi zrobić słodką minę sugerującą, że nie jadł nic od tygodnia, by wyżebrać jedzenie i wysługuje się swoim bratem, gdy chce o coś poprosić.

Myślę, że dzięki tej książce zarówno duzi, jak i mali czytelnicy odkryją, jak wspaniałymi stworzeniami mogą być psy. Momentami naiwna i słodka fabuła niesie ze sobą piękną prawdę o cudzie miłości człowieka i zwierzęcia.