Rozważania

Ach, jak szybko minął rok, czyli pierwsze urodziny bloga

pierwsze-urodziny-bloga

Rok temu o tej porze byłam w pracy. Minęło kilka godzin od momentu, w którym postawiłam kropkę nad i, wykupując własną domenę i hosting. W głowie miałam milion myśli. Bałam się, co pomyślą o mnie znajomi i czy w ogóle komukolwiek spodoba się moja pisanina. Teraz leżę pod kocem, piję gorącą herbatę i piszę posta o tym, że minął już rok mojego blogowania. 

Muszę Wam przyznać, że jestem z siebie dumna. Podjęłam się dużego wyzwania – regularne czytanie książek i pisanie o nich pochłania mnóstwo czasu. Bałam się, że szybko stracę zapał i po moim internetowym książkowym pamiętniczku zostanie jedynie wspomnienie. Póki co moje obawy się nie sprawdziły. 🙂

Jeszcze rok temu trudno mi było znaleźć czas na czytanie. Najpierw przyczyną był natłok obowiązków, a później przyzwyczajenie. Nie umiałam wyjść z tego marazmu, choć wciąż pamiętałam, że w szkole podstawowej byłam królową szkolnej biblioteki i przeczytanie stu książek w ciągu roku szkolnego nie stanowiło dla mnie problemu. Czytanie to nie wyścigi, ale gdy patrzyłam na ilość czytanych przeze mnie wówczas pozycji, było mi przykro. Kiedyś przecież uwielbiałam czytać, a wtedy nie potrafiłam nawet za tym zatęsknić.

Pod tym względem mój blog spełnił swoje zadanie. Znów zaczęłam kupować książki, starałam się czytać regularnie i przekonałam samą siebie, że nie warto tracić cennej godziny każdego dnia, by patrzeć przez okno w tramwaju na krajobraz, który znam już na pamięć. Teraz staram się korzystać z czasu rozsądnie, bo często podróż komunikacją miejską jest jedynym momentem, w którym mogę zagłębić się w lekturze.

Poznałam wielu autorów, po których powieści nigdy wcześniej nie sięgnęłam. Zakochałam się w Zafonie i nie obdarzyłam przyjaźnią Mroza. Odgrzebałam książki historyczne, które dostałam kiedyś w prezencie tylko po to, by nie przeczytać ich przez kilka lat. Nauczyłam się kupować spontanicznie i zabierałam do domu książki, o których istnieniu wcześniej nie wiedziałam. Przypomniałam sobie, jak wielką radość może sprawić posiadanie książek.

Zakładając bloga, nie brałam pod uwagę tego, że poznam tak wyjątkowe osoby jak autorzy blogów: Mniej niż 100 słów, Ebook Book, unserious.pl czy Dobra Komplementarne. Podziwiam Was za to, że czytacie książki, po które ja nie mam póki co odwagi sięgnąć. Uwielbiam czytać Wasze teksty i nie wyobrażam już sobie swojego blogowania bez Was. 🙂

Jeśli chodzi o prowadzenie własnej strony, najtrudniejsze okazało się robienie zdjęć. Nigdy nie interesowałam sie fotografią i początkowo bardzo zazdrościłam tym blogerom, których profile na Instagramie były idealnie zaprojektowane. Taka już jestem – zawsze chcę być lepsza niż mogę być i w ciągu całego tego roku, tylko raz miałam ochotę rzucić to wszystko w kąt. Powodem były właśnie zdjęcia. Największym wyzwaniem było dla mnie nabranie dystansu. Szukałam pomysłu na siebie, kilka przetestowałam i ostatecznie staram się utrzymywać swój profil w dość jednolitej kolorystyce (aczkolwiek nie płaczę, gdy coś pójdzie nie tak).

Z czego jestem najbardziej dumna? Dzięki blogowaniu odważyłam się pisać po angielsku. Od czasu do czasu anglojęzyczne posty w moim wykonaniu można znaleźć na Instagramie. Ten pomysł chodził mi po głowie już od jakiegoś czasu, ale ciągle lęk przed tym, że popełnię jakiś błąd sprawiał, że odwlekałam jego wykonanie na potem. W końcu jednak spróbowałam i okazało się, że pisanie po angielsku wcale nie jest aż tak straszne. 🙂 Nauczyłam się dzięki temu kilku słów i struktur gramatycznych, a przy okazji nawiązałam kontakt z kilkoma zagranicznymi blogerami.

Czego życzę sobie na kolejny rok? Chciałabym pozostać sobą – tą samą Agatą, która czyta przede wszystkim dla siebie i dzieli się z Wami swoimi emocjami.