Książki, Literatura piękna

Malownicze słowacko-węgierskie pogranicze

wtedy w loszoncu

Dzięki Wydawnictwu Biblioteka Słów mam możliwość odkrywania książek z krajów położonych na południu Europy, które to książki nie są do końca znane w Polsce. A szkoda, bo chociażby „Wtedy w Loszoncu” – powieść słowackiego prozaika i scenarzysty Petera Balko, jest przykładem literackiego kunsztu, którego czasem trudno szukać we współczesnej prozie.

Książki, Nie na temat

Podsumowanie 2019 – o książkach i nie tylko

podsumowanie 2019

Mam wrażenie, że zaledwie kilka dni temu podsumowywałam 2018 rok, a już piszę podsumowanie kolejnego. Coraz częściej łapię się na tym, że czas pędzi z zawrotną prędkością. Jakie momenty udało mi się złapać w tym roku? Zapraszam do lektury. 🙂

Eduardo Mendoza, Książki, Literatura hiszpańska, Literatura piękna, Zasady dynamiki

Zasady dynamiki #1 – “Król przyjmuje”

król przyjmuje

Jak powszechnie wiadomo, kocham się w literackiej Barcelonie i z chęcią odkrywam nowych autorów, którzy umiejscawiają akcję swoich powieści właśnie w tym katalońskim mieście. Barcelona jest w tych historiach na tyle wyrazista, że zawsze staje się kolejnym bohaterem literackim i trudno przejść obok niej obojętnie.

Książki, Literatura piękna

Duża książka i małe rozczarowanie

szczygieł

„Szczygieł” to powieść, o której słyszałam już tak wiele, że gdy tylko nadarzyła się okazja, by wreszcie ją przeczytać (przed ostatnim wznowieniem była praktycznie niedostępna), bez wahania po nią sięgnęłam. I chyba moje oczekiwania wobec tej historii były zbyt duże, ale o tym za chwilę.

Kryminał, Książki

Tajemnica z czasów wojennych

pchła

Dzięki uprzejmości Martyny z bloga Kryminał na talerzu, miałam ostatnio okazję oderwać się na chwilę od książek zagranicznych autorów i sięgnąć po polski kryminał. Z tym gatunkiem w wykonaniu polskich autorów mam często problem, a gdy jest to w dodatku debiut, strach jest podwójny. „Pchła” Anny Potyry jest właśnie debiutem, ale jeśli mam być szczera, w życiu nie przeszłoby mi to przez myśl, gdybym miała o tym wnioskować na podstawie lektury.

Artur Urbanowicz, Książki, Literatura grozy

[PRZEDPREMIEROWO] “Gałęziste” Artura Urbanowicza (wydanie drugie)

gałęziste

Po „Gałęziste” sięgnęłam po raz pierwszy nieco ponad dwa lata temu i był to dla mnie początek literackiej przygody związanej z Arturem Urbanowiczem, którego nazwisko w tym momencie jest już dobrze znane fanom literatury grozy w naszym kraju. Cieszę się, że Artur trafił pod skrzydła Wydawnictwa Vesper, bo dzięki temu w ręce czytelników już wkrótce trafi drugie wydanie jego debiutanckiej powieści. Tym bardziej zatem cieszę się, że będę mogła opowiedzieć Wam o nim kilka słów jeszcze przed premierą – a moją opinię o pierwotnym wydaniu znajdziecie tu.

Książki, Literatura piękna

Nostalgiczna historia samotności z wyboru

miejsce

Dominikę Kluźniak kojarzy pewnie każdy z nas – z telewizji, teatru lub dubbingu. “Miejsce” to jej debiut powieściowy i choć zazwyczaj w takich sytuacjach jestem dość ostrożna, tym razem okazało się, że nie musiałam.

Książki, Literatura piękna

[PREMIERA] “Chciałbym, żeby dzisiaj coś się wydarzyło” Tomasza Nalewajka

chciałbym, żeby dzisiaj coś się wydarzyło

“Chciałbym, żeby dzisiaj coś się wydarzyło” to literacki debiut Tomasza Nalewajka – psychologa i psychoterapeuty w trakcie czteroletniego szkolenia w nurcie integracyjnym. To historia autobiograficzna, porusza więc dwa razy bardziej. Autor porusza w niej trudne tematy, związane z syndromem DDA, uzależnieniami, terapią i trudnymi relacjami.

Książki, Literatura piękna

Naga prawda o “amerykańskim śnie”

najeźdźcy

Gdy myślę o „amerykańskim śnie”, wyobrażam sobie ogromne wille z prywatnymi plażami i mieszkających w tych willach ludzi, którzy większość swojego życia spędzają na martwieniu się o to, by nikt obcy nie zakłócił im spokoju. Te domy to swego rodzaju więzienia, które jedynie z zewnątrz wydają się perfekcyjnie piękne. Gdy spróbuje się wejść do środka okazuje się, że tak naprawdę jest to środek swoistego piekiełka.

Jakub Żulczyk, Książki, Literatura piękna

“To miała być historia drogi, a wydarzyło się dużo więcej”

zrób mi jakąś krzywdę

Po raz pierwszy sięgnęłam po tę książkę kilka lat temu – byłam wtedy (chyba) na drugim roku studiów i miałam słabość do rzeczy infantylnie pięknych. I chyba dlatego zakochałam się wtedy w “Zrób mi jakąś krzywdę” i po kilku latach przeczytałam wszystkie książki Żulczyka. I myślę sobie, że gdybym nie sięgnęła kiedyś po tę książkę, nie byłabym teraz tym, kim jestem. Nie potrafię pisać o niej z zachowaniem choćby minimalnego obiektywizmu przez wzgląd na sentyment, którym ją darzę.