Tag: Terry Pratchett

Książki

Świat Dysku #3 – „Równoumagicznienie”

równoumagicznienie

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, czy kobieta może zostać magiem? Wszak mężczyzna może być czarownikiem czy nawet wiedźminem, a odpowiedników dla męskich „zawodów” typu mag czy czarnoksiężnik brak w rodzaju żeńskim. Z tym problemem (a także z zagadnieniem równouprawnienia przy okazji) postanowił się zmierzyć Terry Pratchett w trzeciej części cyklu o Świecie Dysku, a jednocześnie pierwszej książce z cyklu o wiedźmach, która nosi tytuł „Równoumagicznienie”.

Książki

Świat Dysku #2 – „Blask fantastyczny”

blask fantastyczny

Czas na opowieść o moim drugim spotkaniu ze Światem Dysku i jednocześnie drugim spotkaniu z Rincewindem i Dwukwiatem. W „Kolorze magii” rozstałam się z nimi w dość krytycznym momencie, więc nie mogłam się doczekać rozwiązania tej sytuacji bez wyjścia (dosłownie i w przenośni), w której znaleźli się obaj bohaterowie. 

Książki

Świat Dysku #1 – „Kolor magii”

kolor magii

Od dawna krążyła mi po głowie dość dziwna myśl. Mianowicie, pomyślałam sobie: „Kochana Agaciu, dawno chyba nie czytałaś żadnego cyklu od deski do deski. Wiesz, tak jak robią to zwyczajni ludzie, którzy czytają najpierw pierwszą książkę z serii, potem drugą, trzecią, czwartą, piątą…”. Kto z Was, drodzy Czytelnicy, miał okazję zapoznać się z moimi poprzednimi tekstami, ten wie, że pod tym względem nie jestem zwyczajnym człowiekiem. Bo niby z jakiej racji ktoś będzie mi narzucał kolejność czytania?! Mam mały rozumek i wolną wolę, z których chętnie korzystać, by zrobić na przekór wszystkim autorom, wydawcom i całemu światu.

Tym razem stwierdziłam, że zrobię na przekór sobie i przeczytam cały cykl od początku do końca, jak Bóg przykazał (ale tylko jeden). Zanim na dobre zaczęłam się zastanawiać, którą serię wybrać (a uwierzcie, gdybym zaczęła wybierać, to nie czytalibyście tego posta teraz, tylko co najmniej za pół roku), z pomocą przyszedł mój mężczyzna,który sprezentował mi „Kolor magii” Pratchetta i „Ostatnie życzenie” Sapkowskiego. Żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony, postanowiłam obie serie czytać tylko i wyłącznie tak, jak należy. Wiedźmin będzie musiał mi wybaczyć, ale póki co czeka na półce na swoją kolej.