Tag: fantastyka

Książki

Wiedźmin #2 – „Miecz przeznaczenia”

miecz przeznaczenia

Mój prywatny miłośnik fantastyki dba o to, bym zawsze miała co czytać. Na półce czekają na mnie dwa kolejne tomy serii o Świecie Dysku, a dwa tomy opowiadań o Wiedźminie zostały przeze mnie już pochłonięte. Dziś nadszedł zatem czas na recenzję drugiego tomu, który nosi tytuł „Miecz przeznaczenia”. Jesteście gotowi stawić czoła smokowi i zmierzyć się z przeznaczeniem? Jeśli tak, zapraszam do lektury. 🙂

Książki

Dwór cierni i róż #1

dwór cierni i róż

„Dwór cierni i róż” atakował mnie z każdego możliwego zakamarka, zwłaszcza na Instagramie. Długo wahałam się przed zakupem tej pozycji, a kiedy już podjęłam decyzję uznałam, że byłaby to świetna okazja, by po raz pierwszy przeczytać jakąś książkę w oryginalnej wersji językowej. Powieść Maas długo czekała na półce na swoją kolej, bo ciągle odczuwałam pewną obawę przed tym, czy uda mi się ją w ogóle przeczytać i ile z tego czytania zrozumiem.

Książki

Świat Dysku #3 – „Równoumagicznienie”

równoumagicznienie

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, czy kobieta może zostać magiem? Wszak mężczyzna może być czarownikiem czy nawet wiedźminem, a odpowiedników dla męskich „zawodów” typu mag czy czarnoksiężnik brak w rodzaju żeńskim. Z tym problemem (a także z zagadnieniem równouprawnienia przy okazji) postanowił się zmierzyć Terry Pratchett w trzeciej części cyklu o Świecie Dysku, a jednocześnie pierwszej książce z cyklu o wiedźmach, która nosi tytuł „Równoumagicznienie”.

Książki

Świat Dysku #2 – „Blask fantastyczny”

blask fantastyczny

Czas na opowieść o moim drugim spotkaniu ze Światem Dysku i jednocześnie drugim spotkaniu z Rincewindem i Dwukwiatem. W „Kolorze magii” rozstałam się z nimi w dość krytycznym momencie, więc nie mogłam się doczekać rozwiązania tej sytuacji bez wyjścia (dosłownie i w przenośni), w której znaleźli się obaj bohaterowie. 

Książki

Wiedźmin #1 – „Ostatnie życzenie”

ostatnie życzenie

Przyznam się bez bicia, że „Ostatnie życzenie” próbowałam już czytać dwa lata temu. To, że nie udało mi się skończyć, nie wynika jednak z tego, że nie lubię fantastyki lub proza Sapkowskiego nie przypadła mi do gustu. Wyobraź sobie, Drogi Czytelniku, taką sytuację – jest lipiec, świeci słońce (czasami), jesteś nad pięknym polskim morzem (wcale nie kapryśnym), razem z Tobą jest tam gromada około pięćdziesięciu szkrabów, a ponad dziesięcioro z nich jest pod Twoją opieką. Na nogach jesteś od siódmej rano, przez ponad dwanaście godzin nie możesz sobie pozwolić na to, by Twoja czujność ucięła sobie drzemkę, kiedy więc w końcu o północy bierzesz szybki prysznic i kładziesz się do łóżka, czytanie nie jest Twoim priorytetem. Jakimś cudem udało mi się wówczas skończyć jeden thriller, ale Sapkowskiego nie dokończyłam. I tak minęły dwa lata, zapomniałam o „Ostatnim życzeniu”, aż całkiem niedawno dostałam je w prezencie od mojego prywatnego miłośnika fantastyki.