Książki

Autobiografia człowieka, który pokochał latanie ponad wszystko

thomas morgenstern

Zimowe weekendy to jedne z najmilszych wspomnień z mojego dzieciństwa. Razem z rodzicami siedzieliśmy przed telewizorem, za oknem padał śnieg, zaspy sięgały po kolana (gdy byłam dzieckiem, zima była prawdziwa, teraz to zaledwie jakaś marna podróbka), a my z uwagą oglądaliśmy kolejny konkurs skoków narciarskich. Nie pamiętam, jak to się właściwie zaczęło – dla mnie skoki były w naszym domu od zawsze i nie pamiętam czasu, gdy ich nie było, choć pewnie pojawiły się wraz z Adamem Małyszem.

Zabawne, że skoki są jedyną dyscypliną, która towarzyszy mi do dziś. Oglądałam kiedyś Formułę 1, ale po wypadku Roberta Kubicy, który uniemożliwił mu jazdę bolidem, zainteresowanie F1 umarło śmiercią naturalną. Podobnie było z moją ogromną miłością do Juventusu Turyn, z którą obecnie wiąże się dla mnie zbyt wiele nieprzyjemnych wspomnień. 

Książki

„Margo” – najdziwniejsza książka, jaką kiedykolwiek czytałam

margo

Znacie to uczucie, gdy kierując się wszechobecnymi zachwytami, sięgacie po książkę, o której nikt tak właściwie nie powiedział niczego konkretnego? Macie wówczas jakieś oczekiwania? Bierzecie tę książkę do ręki i z namaszczeniem mieszającym się z ekscytacją otwieracie ją na pierwszej stronie?

Ja nie wiedziałam, jak się zachować. O „Margo” słyszałam wiele, ale nic jednoznacznego. Miała to być lektura mocna, trzymająca w napięciu, wstrząsająca i skłaniająca do refleksji. Miałam wrażenie, że wszyscy poza mną już ją czytali. Przez tydzień trajkotałam o niej non stop, mój chłopak patrzył na mnie i kiwał głową, mając nadzieję, że w końcu przestanę. Przestałam, gdy dopięłam swego i jako szczęśliwa posiadaczka elektronicznej wersji powieści, mogłam zabrać się za lekturę.

Książki

Fobos #1. Kosmiczne randki i przyziemne tajemnice

fobos

Po „Fobosa” sięgnęłam dlatego, że polecała go bardzo jedna z moich ulubionych blogerek – Iza (jej recenzję znajdziecie TU). Nie spodziewałam się po tej książce zbyt wiele – ot, lekka lektura z nurtu young adult. Miałam wobec niej chyba tylko jedną nadzieję – że będzie to pierwsza powieść z tego gatunku, która mi się spodoba. Tematyka kosmosu wywołuje u mnie ciepłe wspomnienia z czasu, gdy wspólnie z moim wówczas przyszłym mężczyzną raz w tygodniu zasiadaliśmy przed ekranem i oglądaliśmy kolejne części „Gwiezdnych wojen”.

Opis książki wydawał się dosyć ciekawy. Grupa dwunastu osób – po sześć każdej płci, bierze udział w programie GENESIS. Jest to reality show, w czasie którego odbędą podróż w jedną stronę na Marsa i założą tam pierwszą ludzką kolonię. Każdego dnia w czasie lotu odbywają się kosmiczne randki, które trwają zaledwie kilka minut. Na koniec uczestnicy muszą ułożyć listy i na tej podstawie zostaną zawarte ich związki małżeńskie.

Książki

Promyczek i przyjaciele, czyli o nadmiarze cukru w cukrze

promyczek

Znacie to uczucie, gdy wydaje Wam się, że jakaś osoba lub rzecz wyskoczy Wam z lodówki, gdy w nocy pójdziecie coś przekąsić? Miałam tak z Remigiuszem Mrozem – o czym można przeczytać TUTAJ. To odczucie jest ze mną praktycznie codziennie, gdy przeglądam książkowe profile na Instagramie. Większość zdjęć to dzieła wspomnianego w poprzednim zdaniu polskiego autora albo morze powieści młodzieżowych, które czytają teraz wszyscy. W końcu i ja czasem skuszę się na jedną z tych pozycji, by potem dojść do wniosku, że trzeba było się jednak kierować własnym bardzo małym rozumkiem.

Książki

Przepis na powieść sensacyjną à la Ken Follett

zabójcza pamięć

„Zabójcza pamięć” to historia dosyć oklepana – tak mogliby stwierdzić fani „Tożsamości Bourne’a” Roberta Ludluma. Cóż, ja akurat fanką tej ostatniej powieści nie zostałam, nie udało mi się przebrnąć przez początkowe rozdziały i z żalem odłożyłam ją na półkę, gdzie czeka na swoją drugą szansę. Może otrzyma ją w te wakacje, kto wie? Nie o Robercie Ludlumie jednak będzie dziś mowa, a o jego koledze po fachu, którego książki zbierają do kolekcji moi rodzice.

Tym razem wybrałam powieść, którą mama i tata polecali najbardziej. Nie byłam do końca przekonana (to wszystko wina Ludluma), ale ostatnio mam do czytania bardzo dużo motywacji i nie odkładam książek na półkę, nawet jeśli bardzo mi się nie podobają. Zaryzykowałam, bo przecież bez ryzyka nie ma zabawy. Spakowałam „Zabójczą pamięć” Kena Folletta do torby podróżnej i wróciłam z nią do Warszawy.

Książki

Pierwszy horror w moim życiu. Czy przeżyłam traumę?

trauma

O Grahamie Mastertonie słyszałam wiele. Pamiętam jego powieści z katalogów Świata Książki, które zastępowały nam księgarnie internetowe, gdy byłam jeszcze dzieckiem. Nigdy nie lubiłam się bać, a opisy tych książek nieco mnie przerażały. Nie znoszę oglądać horrorów i brzydzą mnie drastyczne sceny – do tego stopnia, że gdy razem z moim mężczyzną oglądamy popularny obecnie serial „Taboo”, regularnie odwracam wzrok od ekranu. Z książkami jednak jest inaczej. Mimo, że potrafię wyobrazić sobie zdarzenia w nich opisane, nie boję się tego tak bardzo, jak filmów. Gdy zobaczyłam na półce kieszonkową wersję „Traumy”, która kosztowała 10 zł, bez wahania włożyłam ją do koszyka.

Nie na temat

Kim chciałam zostać, gdy dorosnę? O marzeniach z dzieciństwa i życiu, które je zweryfikowało

psychologia

Pamiętam, że gdy pierwszy raz „na poważnie” zastanawiałam się nad tym, kim chcę być, gdy dorosnę (a miałam wówczas chyba siedem lat), mówiłam wszystkim, że będę ornitologiem albo pilotem wycieczek zagranicznych. Nie pytajcie, dlaczego wpadłam akurat na takie pomysły, sama do tej pory wspominam to z lekkim rozbawieniem. Potem, gdy byłam starsza, wpadłam na inny genialny pomysł, który zaważył na całym moim życiu. W tym wypadku również nie wiem, jak to się stało, ale wymyśliłam sobie, że jeśli chodzi o studia, w grę wchodzi tylko psychologia i koniec. Nie rozważałam nawet innych możliwości.

Książki

O wolności, która umarła i prawdzie, która została zanegowana

zbiegli naziści

Wstyd się przyznać, ale książkę, o której dziś będzie mowa, dostałam w prezencie od najlepszego mężczyzny pod słońcem na moje dwudzieste trzecie urodziny, czyli mniej więcej półtora roku temu. Od tego momentu czytałam ją raz na jakiś czas, ale nigdy nie mogłam skończyć. Nie, wcale nie dlatego, że w ogóle mnie nie ciekawiła. Wręcz przeciwnie – od kiedy tylko dowiedziałam się, że została wydana, chciałam ją mieć. Zaczęłam jednak pracę, potem drugą, broniłam pracę magisterską… Nie miałam wiele czasu dla siebie, ilość czytanych przeze mnie książek oscylowała w okolicy okrągłego zera. Wszystko zmieniło się, gdy zrezygnowałam z jednej pracy, dostałam etat i w końcu zaczęłam prowadzić bloga.

Książki

Świat Dysku #1 – „Kolor magii”

kolor magii

Od dawna krążyła mi po głowie dość dziwna myśl. Mianowicie, pomyślałam sobie: „Kochana Agaciu, dawno chyba nie czytałaś żadnego cyklu od deski do deski. Wiesz, tak jak robią to zwyczajni ludzie, którzy czytają najpierw pierwszą książkę z serii, potem drugą, trzecią, czwartą, piątą…”. Kto z Was, drodzy Czytelnicy, miał okazję zapoznać się z moimi poprzednimi tekstami, ten wie, że pod tym względem nie jestem zwyczajnym człowiekiem. Bo niby z jakiej racji ktoś będzie mi narzucał kolejność czytania?! Mam mały rozumek i wolną wolę, z których chętnie korzystać, by zrobić na przekór wszystkim autorom, wydawcom i całemu światu.

Tym razem stwierdziłam, że zrobię na przekór sobie i przeczytam cały cykl od początku do końca, jak Bóg przykazał (ale tylko jeden). Zanim na dobre zaczęłam się zastanawiać, którą serię wybrać (a uwierzcie, gdybym zaczęła wybierać, to nie czytalibyście tego posta teraz, tylko co najmniej za pół roku), z pomocą przyszedł mój mężczyzna,który sprezentował mi „Kolor magii” Pratchetta i „Ostatnie życzenie” Sapkowskiego. Żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony, postanowiłam obie serie czytać tylko i wyłącznie tak, jak należy. Wiedźmin będzie musiał mi wybaczyć, ale póki co czeka na półce na swoją kolej.

Książki

Nie da się cofnąć słów wypowiedzianych przez Nieznajomego

nieznajomy

O Harlanie Cobenie słyszałam już wiele, ale aż do teraz nie miałam okazji sprawdzić, ile wspólnego z rzeczywistością mają pełne zachwytu recenzje jego książek. Zastanawiałam się nad zakupem ostatnio wydanej powieści Cobena, ale ostatecznie wcześniej wpadł mi w ręce „Nieznajomy”. Jako że jest to pierwsza książka autora, jaką kiedykolwiek przeczytałam, nie mam odniesienia do innych jego powieści. Czy to dobrze, czy źle – nie wiem. Myślę, że w tym przypadku sprawdziłaby się standardowa odpowiedź psychologa: „To zależy”.