Książki

„Dziewczyna z pociągu”, do którego wsiadłam niepotrzebnie

pociągu

Gdy w pewien letni, deszczowy dzień wsiadałam do pociągu relacji Łuków-Warszawa, nie zdawałam sobie jeszcze sprawy, że bardziej odpowiednim sposobem spędzenia wówczas czasu byłoby obejrzenie kilku odcinków serialu. Niestety, popełniłam błąd i przeglądając bibliotekę rodziców mojego chłopaka, natrafiłam na „Dziewczynę z pociągu”. Niewiele myśląc, pożyczyłam tę pozycję, by umiliła mi podróż i po zajęciu wygodnego miejsca z zapałem zaczęłam czytać.

Podróż minęła, a ja byłam rozczarowana. Stephen King nie mógł się oderwać przez całą noc, a ja czytałam przez dwie godziny i nudziłam się jak mops? Coś musi być nie tak. Powinnam zatem gorliwie czytać dalej i czekać na moment, w którym w końcu nie będę mogła się oderwać. Niestety, nie nadszedł on nigdy. Nie umiałam sobie z tym poradzić. Jak mogłam tak bardzo nie polubić książki, którą zachwycił się Stephen King?

Rozważania

Zacznijmy od początku

blog

Zamarzył mi się blog. Od kiedy pierwsi z moich znajomych zaczęli prowadzić blogi podróżnicze, zazdrościłam im. Nie tyle nawet podróży, ile tego, że mają o czym pisać i do tego inni chcą ich teksty czytać. Zawsze myślałam: “Ja nie podróżuję, więc nie mogę założyć bloga, bo nie miałabym o czym pisać”. Owszem, pisuję czasem coś do szuflady, ale nigdy nie pokazywałam tego nawet najbliższym, a co dopiero mówić o publikowaniu w Internecie.  Ostatnio jednak uparłam się i zaczęłam intensywnie myśleć. O czym mogłabym pisać? Najbardziej na świecie kocham muzykę, ale chyba nie odważyłabym się o niej pisać, bo jest dla mnie czymś zbyt intymnym i trudno byłoby mi pewnie znaleźć słowa, którymi mogłabym opisać swoje odczucia związane z muzyką. Przyszedł mi jednak do głowy inny pomysł…