Książki

O tym, dlaczego Marcin Meller chciałby być jak sprzedawca arbuzów

sprzedawca arbuzów

Lubię felietony, choć nie w dużych ilościach – zazwyczaj czytałam je w poniedziałki, po zakupie jednego lub dwóch tygodników, których treść była zbieżna z wyznawanymi przeze mnie poglądami. Jakiś czas temu jednak zarzuciłam ten zwyczaj, bo gdy widzę, co dzieje się dziś w polskiej polityce, mam ochotę wyć z bezsilności. Z pewną nostalgią wspominam jednak tamte czasy – dzięki nim dowiedziałam się, że istnieje ktoś taki jak Jakub Żulczyk, a potem przeczytałam „Zrób mi jakąś krzywdę”. Resztę tej historii zapewne już znacie. 🙂

Książki

„Igła” jako powód mojej miłości do książek o szpiegach

igła

Milion razy już pewnie wspominałam, że uwielbiam książki Kena Folletta. „Klucz do Rebeki” i „Trzeci bliźniak” należą do grona moich ulubionych powieści tego autora. Ostatnio czytałam dwie jego nowsze książki: „Zamieć” i „Zabójczą pamięć”. Urlop postanowiłam więc spędzić, czytając jedną ze starszych, można by chyba rzec klasycznych, powieści – „Igłę”. Miesiąc wcześniej przeczytałam kilka stron, ale jak wiadomo, każda książka musi trafić na właściwy moment i wówczas nie był to dobry czas na lekturę powieści szpiegowskiej.

Gdy byłam dzieckiem, mama bardzo polecała mi „Podróż za jeden uśmiech” Adama Bahdaja, którego uwielbiam. Wszystkie jego książki czytałam z zapartym tchem po kilka razy (zwłaszcza „Kapelusz za sto tysięcy” i „Wakacje z duchami”), a przez tę nie byłam w stanie przebrnąć. Przeczytałam ją za drugim razem, z ogromną przyjemnością, ale musiało minąć kilka lat, bym była w stanie po nią sięgnąć. To tyle jeśli chodzi o dygresję, jeśli jesteście ciekawi, czy urlop był odpowiednim czasem na lekturę „Igły”, odpowiedź poznacie w dalszej części posta.

Książki

Opętany gangster, czyli „Grzesznik” i jego przedpremierowa recenzja

grzesznik

Gdy zaczynałam czytać „Gałęziste” (kto jeszcze nie czytał recenzji, zapraszam – klik klik) nie wiedziałam jeszcze, że przepadnę. Utonę. Zgubię się w lesie i nigdy z niego nie wyjdę, czekając na nową książkę autora tej niezwykłej powieści grozy. Miałam szczęście, bo dane mi było recenzować „Gałęziste” w momencie, gdy wielkimi krokami zbliżała się premiera nowej powieści pt. „Grzesznik”. Już 7 sierpnia będzie dostępna w sprzedaży, a tymczasem zapraszam Was do lektury recenzji, która (mam nadzieję) rozwieje Wasze wątpliwości.

Książki

Cmentarz Zapomnianych Książek #1 – „Cień wiatru”

cień wiatru

Już od dawna koleżanki polecały mi Zafóna. Od dawna też miałam na mojej liście książek do przeczytania zapisany „Cień wiatru”. Okazji do lektury jednak brakowało. Z pomocą przyszła mi jak zawsze Biedronka (szczerze polecam i nie rozumiem niewybrednych komentarzy niektórych czytelników na temat kupowania książek w supermarketach i dyskontach). Za każdym razem, gdy jestem na zakupach, spacer po sklepie kończy się grzebaniem na półce z tanimi książkami. Tym razem można było kupić kieszonkowe wydania w cenie 9,99 zł za sztukę. Zastanawiałam się, czy wziąć Link czy może jednak Kavę, gdy nagle w mojej dłoni znalazł się „Cień wiatru”. Nie zastanawiałam się ani chwili i już po pięciu minutach książka Zafóna była bezpieczna w moim mieszkaniu.

Książki

Rozmowy w Norymberdze, czyli naziści o okrucieństwach III Rzeszy

rozmowy norymberskie

W jednym z pierwszych postów na blogu wspominałam, że szczególnie interesuje mnie tematyka związana z powojennymi losami zbrodniarzy nazistowskich. Mam już małą biblioteczkę tematyczną, w której znajdują się biografie słynnych nazistów, historie polowań na zbrodniarzy, biografie łowców nazistów oraz najbardziej interesujące mnie teksty, zawierające relacje z rozmów z prominentnymi urzędnikami III Rzeszy.

Książki

Historia pewnej książki i niesamowitego spotkania

regementarz

Chyba każdy z nas ma w swojej biblioteczce książkę, którą darzy szczególnym sentymentem, często związanym z niezwykłymi wspomnieniami. W tym roku największym wydarzeniem w moim małym książkowym życiu była możliwość spotkania Jakuba Żulczyka. Tym razem jednak mój ulubiony autor musi mi wybaczyć, w swojej opowieści cofnę się bowiem o cztery lata, by opowiedzieć Wam o jednym z najbardziej emocjonujących spotkań w moim życiu.

Książki

„Gałęziste” – polska powieść grozy na baśniowych ziemiach Suwalszczyzny

gałęziste

Napisanie dobrego horroru to sztuka, która polega na tym, by odpowiednio pobudzić wyobraźnię czytelnika, jednocześnie nie zdradzając od razu wszystkich tajemnic. Uwielbiam, gdy autor daje mojej głowie pole do popisu. Dla mnie nie ma nic bardziej przerażającego niż to, co potrafię sobie wyobrazić na podstawie lekko przerażających sugestii. Nie miałam ostatnio szczęścia do tego typu literatury, więc tym bardziej oczekiwałam, że „Gałęziste” nie zawiedzie mnie pod tym względem. 

Książki

„I tak dalej” – zaskakujący, lecz udany debiut

i tak dalej

Nigdy nie byłam wielką miłośniczką współczesnej polskiej literatury (zarówno poezji, jak i prozy). Zaczarował mnie dopiero Jakub Żulczyk, gdy kilka lat temu, wiedziona uwielbieniem do jego felietonów, wróciłam do domu z egzemplarzem „Zrób mi jakąś krzywdę”, wypożyczonym z biblioteki. Do niedawna twórczość Żulczyka stanowiła mój jedyny kontakt z polską literaturą. Od kiedy prowadzę bloga (a to już prawie sześć miesięcy), zaczęłam stopniowo otwierać się na nowych autorów, w szczególności zaś dopiero debiutujących. Jednym z nich jest Wiktor Orzeł, starszy ode mnie zaledwie (a może aż?) o dwa lata, autor wydanej w styczniu książki „I tak dalej”, o której dziś powiem Wam kilka słów.

Książki

Moje pierwsze samobójstwo popełnione z Jerzym Pilchem

moje pierwsze samobójstwo

Przede mną ogromne wyzwanie – co bowiem można napisać o książce, której autorem jest Jerzy Pilch? Gdyby chciało się dorównać autorowi pod względem kunsztu – chyba niewiele. Nie chcę się też powtarzać (wszak wiele osób już o Pilchu pisało) i umieszczać w tym tekście banałów ani pseudointeligentnych wywodów rodem z Lubimy Czytać. Na poziomie emocjonalnym jest to dla mnie najtrudniejsze jak do tej pory wyzwanie, z braku laku nazwijmy je literackim. Myślę sobie, że nawet napisanie tych wszystkich wypracowań maturalnych poświęconych „Lalce” było łatwiejsze niż stworzenie recenzji pierwszej książki Pilcha, jaką kiedykolwiek czytałam. Z tego względu niniejszy tekst będzie się różnił od tych, które mieliście okazję czytać na moim blogu do tej pory.

Książki

Niezwykły stulatek i jego życie pełne przygód

stulatek

O „Stulatku…” nie słyszałam nigdy, choć to bestsellerowa powieść, a adaptacja też odbiła się dosyć głośnym echem. Pokazuje to chyba dość wyraźnie, jaki mam stosunek do list najlepiej sprzedających się książek. Gdybym chciała ująć moje zdanie na ten temat w jednym zdaniu, stwierdziłabym, że „nie leży to w kręgu moich zainteresowań”. Nie znaczy to oczywiście, że nie kupuję takich książek – robię to nawet często, ale nie należę do osób, które z wypiekami na twarzy śledzą zapowiedzi najnowszych wydań. Na „Stulatka…” trafiłam przypadkiem, spodobała mi się okładka, przeczytałam, że śmiechu ma być co nie miara i poczułam się zachęcona do zakupu. To tyle tytułem wstępu.