Miesiąc: Styczeń 2017

Książki

„Przeklęte dziecko”, czyli jak wyprzedziłam Rowling o 10 lat

przeklęte dziecko

Gdy w październiku ubiegłego roku „Przeklęte dziecko” trafiło do sprzedaży w Polsce, fala wszechobecnego entuzjazmu zapomniała zapukać do moich drzwi. A przecież kilkanaście lat temu dorastałam razem z Harrym, po kilkanaście razy dzieliłam z nim troski i wspaniałe przygody, czytając książki z serii po raz kolejny.  Tym razem trafiło mnie dopiero w centrum handlowym. W jednym z marketów natrafiłam na kilkanaście ogromnych koszy, które zawierały najnowszą książkę J. K. Rowling. Należę do tego typu ludzi, którzy niekupienie książki kosztującej 25 zł uznają za grzech, więc ze sklepu wyszłam nie sama, lecz z Harrym.

Książki

„Dziewczyna z pociągu”, do którego wsiadłam niepotrzebnie

pociągu

Gdy w pewien letni, deszczowy dzień wsiadałam do pociągu relacji Łuków-Warszawa, nie zdawałam sobie jeszcze sprawy, że bardziej odpowiednim sposobem spędzenia wówczas czasu byłoby obejrzenie kilku odcinków serialu. Niestety, popełniłam błąd i przeglądając bibliotekę rodziców mojego chłopaka, natrafiłam na „Dziewczynę z pociągu”. Niewiele myśląc, pożyczyłam tę pozycję, by umiliła mi podróż i po zajęciu wygodnego miejsca z zapałem zaczęłam czytać.

Podróż minęła, a ja byłam rozczarowana. Stephen King nie mógł się oderwać przez całą noc, a ja czytałam przez dwie godziny i nudziłam się jak mops? Coś musi być nie tak. Powinnam zatem gorliwie czytać dalej i czekać na moment, w którym w końcu nie będę mogła się oderwać. Niestety, nie nadszedł on nigdy. Nie umiałam sobie z tym poradzić. Jak mogłam tak bardzo nie polubić książki, którą zachwycił się Stephen King?

Rozważania

Zacznijmy od początku

blog

Zamarzył mi się blog. Od kiedy pierwsi z moich znajomych zaczęli prowadzić blogi podróżnicze, zazdrościłam im. Nie tyle nawet podróży, ile tego, że mają o czym pisać i do tego inni chcą ich teksty czytać. Zawsze myślałam: “Ja nie podróżuję, więc nie mogę założyć bloga, bo nie miałabym o czym pisać”. Owszem, pisuję czasem coś do szuflady, ale nigdy nie pokazywałam tego nawet najbliższym, a co dopiero mówić o publikowaniu w Internecie.  Ostatnio jednak uparłam się i zaczęłam intensywnie myśleć. O czym mogłabym pisać? Najbardziej na świecie kocham muzykę, ale chyba nie odważyłabym się o niej pisać, bo jest dla mnie czymś zbyt intymnym i trudno byłoby mi pewnie znaleźć słowa, którymi mogłabym opisać swoje odczucia związane z muzyką. Przyszedł mi jednak do głowy inny pomysł…